|
BoniekZibi
BoniekZibi.blog.interia.pl
|
Notkiponiedziałek, 02 styczeń 2012, 23:54 W Polsce Capello i Mancini nie mieliby szansPierwszym krokiem po wybraniu mnie w 1999 roku na wiceprezesa PZPN ds. marketingu było stworzenie Klubu Wybitnego Reprezentanta. Moją ideą było uhonorowanie tych wszystkich, którzy tworzyli historię polskiej piłki. Było to coś zupełnie nowego w naszym kraju - powstał klub ekskluzywny, do którego mieli należeć wszyscy ci, którzy mieli rozegranych co najmniej 60 oficjalnych meczów w reprezentacji Polski.
Powstał regulamin, kodeks postępowania i program Klubu Wybitnego Reprezentanta. Członkowie KWR przegłosowali także i mieli do tego prawo zgodnie z regulaminem, dokooptowanie wielkiego Gerarda Cieślika do Klubu. Został on oficjalnym jego członkiem, mimo iż nigdy nie rozegrał 60 meczów. Były kwiaty, oficjalny list, brawa, uściski. Wszystko zatem zaczęło się obiecująco. Wielcy piłkarze byli zapraszani na każdy mecz reprezentacji. W oficjalnej delegacji PZPN-u na mecze wyjazdowe było zawsze zarezerwowane jedno miejsce dla wybitnego piłkarza. Przyjemnie było spotkać się po wielu latach ze wspaniałymi zawodnikami. Szefem Klubu został piłkarz legitymujący się największą wtedy liczbą rozegranych spotkań w reprezentacji, czyli Grzegorz Lato. Klub się rozwijał, były programy, chęci. Aż tu w 2002 roku nagłe zahamowanie - Boniek przestał być wiceprezesem i Klub przestał istnieć. Żadnych spotkań, żadnych oficjalnych zaproszeń, przynajmniej do mnie nic nie dotarło. W międzyczasie Klub się powiększył, dzisiaj ma już 25 członków. Nic wokół niego jednak się nie dzieje. Żadnej koncepcji działania, wizji na przyszłość. Andrzej Strejlau chciałby zmniejszyć liczbę piłkarzy należących do tego klubu, ale z jakiego powodu, to już kompletnie nie wiem. Czy 25 (24 żyjących) to za duża grupa dla kraju, który rzeczywiście może pochwalić się wspaniałą piłkarską przeszłością? Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy są wybitni albo nie zachowują się jak wybitni, ale to zupełnie inny problem. Na szacunek ludzi i kibiców pracuje się latami. Nie liczba rozegranych meczów, lecz całkiem inne walory decydują o tym, jak człowiek jest postrzegany przez społeczeństwo po zakończeniu kariery. Regulamin Klubu Wybitnego Reprezentanta, który został zatwierdzony przez zarząd PZPN-u nadawał też piłkarzom pewne przywileje. Jednym z nich było to, że ze względu na swoją przeszłość może wybitny piłkarz mieć skróconą i ułatwioną drogę w karierze trenerskiej. Każdy członek KWR mógł - jeżeli byliby chętni go zatrudnić, zacząć karierę trenerską od najwyższego szczebla rozgrywek. Ustawa z 23 maja 2000 roku. Została ona zmieniona 7 września 2006 roku. Zabrano ten przywilej wybitnym, nie wiadomo jednak dlaczego. I tak nikt w okresie 2000 - 2006 z tego nie skorzystał. W ten sposób w Polsce Fabio Capello, czy Roberto Mancini nie mogliby być trenerami, bo kursów, ani szkół trenerskich nigdy nie robili. No cóż, ale u nas panuje jeszcze często mentalność komunistyczna: wszystkich trzeba traktować równo. Podobne paranoje są u nas nie tylko w piłce. Gdyby na przykład dzisiaj Kołtoniowi zachciało się być trenerem żużla, tak jak Gollobowi, czy Hancockowi po zakończeniu kariery, to idąc naszym polskim tokiem myślenia, musieliby robić te same kursy, te same szkolenia i zdawać te same egzaminy. Doświadczenia, sukcesy, lata spędzone na torze nie byłyby żadnym przywilejem, żadnym atutem. Komedia! Wszystkiego najlepszego w 2012 roku!
Komentarzy:
2
sobota, 31 grudzień 2011, 14:04 Niech Łazarek zdejmie klapki z oczuSzef PZPN-owskiej Komisji Kształcenia i Licencjonowania Trenerów, Wojciech Łazarek mówi w "Przeglądzie Sportowym" jasno i krótko: "Nie, Hajto nie może być żadnym trenerem. Nie ma co do tego żadnych złudzeń. Nie posiada odpowiedniej licencji, więc co najwyżej może trenować 1. ligę".
Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam te mądrości pana Wojtka. Czyli gdyby Hajto był dzisiaj trenerem klubu pierwszoligowego - a może nim być - i wszedłby z nim do Ekstraklasy, to w nagrodę musiałby zostawić ławkę trenerską. To się nie trzyma kupy! Styl i działanie Łazarka przekonują mnie, że już czas najwyższy, by zmienić ten konserwatywny sposób myślenia. Nie chcę mi się nawet z nim polemizować! Nie jestem żadnym adwokatem Hajty, ale panowie, zastanówcie się: 22 lata kariery piłkarskiej, facet z charakterem - złym, czy dobrym, ale z charakterem, ambitny, z charyzmą, robi kurs. Jeżeli jest właściciel, prezes, który chce mu zaufać i powierzyć zespół, to czemu nie? Jego pieniądze i jego ryzyko! Przecież łatwo można wyliczyć, ile Hajcie brakuje do ukończenia kursu i dać mu na ten okres warunkowe pozwolenie. Wówczas nasz Tomek musiałby trenować i kształcić się równocześnie. Można by mu było pomóc, tylko po co, skoro Hajto, to wróg. Ma swoje zdanie, niewyparzony język, więc trzeba go przeczołgać. Wypowiedź Łazarka, to potwierdzenie niektórych starych standardów, które już niestety nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Dobry humor, dowcip i zabawa panie Wojtku nie wystarczą. Pamiętam słynne pana powiedzenie: "Po co kopać się z koniem?" A dzisiaj ja do pana powiem w ten sposób: "Zdejmij pan klapki z oczu!" Prezesom i właścicielom klubów ligowych trzeba pomagać, a nie przeszkadzać. Hajto i inni robią kursy. Jeżeli są chętni do ich zatrudnienia, to po co się napinać? To życie najlepiej zweryfikuje, czy decyzja o powierzeniu im drużyny była słuszna, czy nie. Zamiast przeszkadzać im, mam takie małe i krótkie pytanie: jak to możliwe, że trenerzy w Ekstraklasie mogą w jednej rundzie skakać z jednej ławki na drugą? To absolutnie nieetyczne! Jest to tylko chyba ekskluzywna idea polskiej myśli trenerskiej.
Komentarzy:
2
piątek, 30 grudzień 2011, 16:33 Materna agituje, ale nie dajmy się nabrać!Krzysztof Materna agituje, żeby kibicować i zapisywać się do Klubu Kibica Reprezentacji Polski. A ja mówię prosto: wszyscy jesteśmy kibicami polskich reprezentacji i polskich sportowców. Kibicujemy im podczas imprez i na stadionie. Nie dajmy się jednak nabrać i trzymajmy się z daleka od podejrzanych interesów PZPN-u.
Krzysztof Materna poprawia wizerunek Klubu Kibica Reprezentacji Polski w piłce nożnej. Jest promotorem i autorem (myślę, że nie robi tego za darmo bo już w przeszłości chciał kiedyś ocieplać wizerunek PZPN, ale zarząd po usłyszeniu cyfry uznał, że jest za drogo) listu intencyjnego nakłaniającego do kibicowania polskiej reprezentacji, identyfikowania się z nią, do promocji imprezy i promocji Euro 2012. Podpisy pod tym złożyli znani i słynni ludzie, ale nie wszyscy chyba zdawali sobie sprawę, co się za tym kryje i jak są manipulowani. Tak naprawdę chodzi o to, żeby naiwni ludzie logowali się w Klubie Kibica (prywatnej firmie), bo to interes i kasa. A ja się pytam dla kogo? Kto na tym zarabia? Kto przytuli skarb? Jaka jest rola PZPN-u? Ja mam inny pomysł. Po co jakaś prywatna spółka z o.o., po co jacyś właściciele, którzy nie są w ogóle znani w świecie piłkarskim? Po co jakieś spółki z nie wiadomo jakimi adresami do których nawet nie można trafić? Wystarczy dwóch młodych ludzi w PZPN-ie. Na stronie internetowej związku wyodrębnić ikonę Klub Reprezentacji. Klikniesz i już tam jesteś. Tam wszyscy mogą się logować nie płacąc 32 złotych. Otrzymanie ID (numeru identyfikacyjnego) mogłoby być bezpłatne. To upoważniałoby do nabycia biletu. Oczywiście, kto kupi więcej pamiątek i więcej wyda na nue, może mieć fory przy zakupie wejściówki. Wszystko byłoby w strukturze PZPN-u i wszystko poszłoby na rozwój piłki. Można było stworzyć dobre rozwiązanie i wszystko byłoby jasne. Tylko po co? Żeby było za dobrze i za przejrzyście? Mam pytanie: Za każde 32 złote wpłacone do Klubu Kibica Reprezentacji, ile trafia na konto PZPN, a ile do prywatnej kieszeni i dlaczego? Przecież to nie są prawa telewizyjne czy reklamowe. Kto decydował o takiej formie działania Klubu Kibica? A może Krzysztof Materna mi odpowie na to pytanie, bo w PZPN-ie nikt o tym nic nie wie, a jak już, to wszyscy zasłaniają się tajemnicą handlową. Ciekawe, że przy podpisywaniu kontraktu na 10 lat do praw medialnych, nie było tajemnicy handlowej. Zarząd związku jak zwykle nic na ten temat nie wie i czuje się mocno wyautowany. Każdy Polak to kibic reprezentacji i nikogo nie trzeba absolutnie agitować. Czy ktoś pomyślał o tych ludziach, którzy nie mają internetu, a kochają naszą reprezentację? To skandal, że nikt się nad tym nie pochylił. Można było przecież zostawić 5, 10 czy 15 procent biletów, dogadać się z jakąś wielką siecią dystrybucyjną i tam dać im możliwość nabycia biletów. Czy naprawdę nie można było pomyśleć, ile byłoby biednych, normalnych, fajnych ludzi, którzy staliby przez tydzień w kolejce, aby swojemu synkowi sprawić prezent życia i zabrać na mecz inauguracyjny czy na mecz reprezentacji Polski podczas Euro 2012?! To nie jest żaden populizm. Tak robią ludzie rozsądni, myślący, którzy mają jakąś strategię. Krzysztof Materna agituje, żeby kibicować i zapisywać się do Klubu Kibica Reprezentacji Polski. A ja mówię prosto: wszyscy jesteśmy kibicami polskich reprezentacji i polskich sportowców. Kibicujemy im podczas imprez i na stadionie. Nie dajmy się jednak nabrać i trzymajmy się z daleka od podejrzanych interesów.
Komentarzy:
0
piątek, 30 grudzień 2011, 16:28 Czy Jędrych był w izolatce przez pięć lat?Nie do uwierzenia! Szef Wydziału Dyscypliny PZPN, niejaki Artur Jędrych udziela wywiadu (Weszlo.pl) i przepraszam, pier.... o tym, że istnieje podejrzenie korupcyjne dotyczące meczu Cracovia - Zagłębie Lubin.
Po Tomczaku, mamy następnego opóźnionego. Czy ten człowiek był w izolatce przez ostatnie pięć lat? Nie wie co się dzieje? To czysta kpina i kompletna kompromitacja! Facet bełkocze, gada głupoty. Ładnych, zdolnych ludzi dobrał sobie Lato. Największą zaletą tego gościa (Jędrycha) jest to, że nic nie wie, a tłumaczy się jak poparzony! Oczywiście jego działanie liczy się na konto PZPN-u i jego zarządu, a facet jeszcze bardziej osłabia i tak słaby już Latowy związek. Podobnie zachowuje się Franek Smuda. 90 tys. złotych, to dla Franka nic. Jak można nie oddać - nie mówię już Zagłębiu, ale na jakiś cel dobroczynny pieniędzy, które pochodzą z kradzieży? Moralność jest jedna i albo się ją ma, albo się jej nie ma. Kiedy grałem i wygrałem mecz na Heysel - nie wszyscy muszą koniecznie pamiętać, że była tam wielka tragedia, w której zginęli ludzie, za wygrane spotkanie było około 100 tys. euro na głowę. Wiesz Franiu, co ja zrobiłem? Nie wziąłem premii. Całą oddałem na ofiary, a był to mój ostatni mecz w tym klubie. Wtedy by mi się ta kasa bardzo przydała, ale nie czułem się na siłach, by ją podnieść, a ty coś gadasz o kupionych i skonsumowanych już jabłkach i spuszczonej po nich wodzie. Selekcjoner może być oceniany za swą pracę pozytywnie lub negatywnie, ale jako człowiek musi być normalny. Daj Franiu sobie spokój, przestań się wygłupiać! Oddaj, czy przeznacz śmierdzącą forsę na coś wyniosłego. Uważam, że powinieneś to zrobić, nie czekając, aż ktoś cię do tego zmusi. To powinno być spontaniczne, pozytywny gest, który by podreperował trochę nadszarpniętą już reputację. To, co mnie najbardziej dziwi w PZPN-owskim bagienku, to postawa młodego i ponoć inteligentnego Jacka Masioty. Publicznie się wyraża, że Boniek strzelił sobie w nogę, bo mówił, iż chce zlikwidować piłkarskie związki wojewódzkie i dlatego przegrał na prezesa. Związki wojewódzkie, jako ciało, które zarządza i organizuje rozgrywki od dołu, aż do drugiej ligi, według mnie muszą dostać nowe narzędzia do pracy i zostać zreformowane tak, aby były wydajniejsze i lepsze. Boniek tak myślał i tak mówił. Nie został prezesem, a co to za problem? Żaden. Lepiej być uczciwym i mówić prawdę, a nie zachowywać się jak mecenas Masiota. Dzień przed wyborami nasz mecenas narzekał na Latę, przysięgał się, że nigdy nie będzie mu z nim po drodze. Tymczasem po przespanej nocy co robi? Głosuje na kolegę Grzegorza, kandyduje i wchodzi do zarządu. Po co? Aby wynosić dokumenty? Pokazywać się dziennikarzom, zachowywać się jak szpieg? Inteligentny narcyz pan Jacek, któremu nie po drodze z PZPN-owską świtą, powinien po prostu dać sobie spokój! Boniek, choć jest rudy, to nie jest fałszywy. A ty, sympatyczny kolego, najpierw jesteś w komisji dyskutującej nad pezetpeenowskim budżetem, a dzień później nabijasz się z tych cyfr w telewizji. A czy ty nie jesteś członkiem zarządu i komisji budżetowej? Już nie mogę słuchać tego: "Ja jednak myślę zupełnie inaczej niż oni". Skoro tak, to albo wprowadzasz swoje kanony do PZPN-u, albo daj sobie spokój! Lepiej zrobił kolega Kazimierz Greń. Ciężko jest żyć w futbolowym świecie, mając przekonanie, że jest się mądrzejszym, inteligentniejszym, bardziej światłym. Wynoszenie dokumentów kompromituje cię, kolego Masiota. Opowiadanie, że wszyscy cię pytają i proszą, abyś kandydował na prezesa, to kolejne kłamstwo. Dziwię się, jak to możliwe, że do tej pory nie zerwałeś z zarządem PZPN-u. Skoro jesteś od nich wszystkich lepszy, mądrzejszy i inteligentniejszy, a przez te trzy lata - oprócz sprzedawania i wypompowania dokumentów nie zrobiłeś nic, to po co tam w ogóle siedzisz? Dziwię się również Lacie. W Ekstraklasie SA i nie tylko, już się na tobie, panie Masiota poznali. Przyszła pora, by puknąć się trzy razy w pierś i zacząć się zachowywać inaczej. W przeciwnym razie, w czarnych kolorach widzę mecenasowską przyszłość w polskiej piłce. A szkoda, bo potencjał ma chłopak duży.
Komentarzy:
1
piątek, 11 listopad 2011, 10:36 To będą prawdziwe mecze, a nie propagandowe meczykiGratulując reprezentacji czterech punktów w dwóch "dziwnych meczach" z Koreą i Białorusią, chciałbym zachwycać się naszymi piłkarzami po następnych spotkaniach 11 i 15 listopada z Włochami i Węgrami. To będą prawdziwe testy, a nie propagandowe meczyki.
"Nareszcie..." - to było pierwsze słowo, jakie wypowiedziałem po końcowym gwizdku sędziego wczorajszego meczu Polska - Białoruś. I wcale nie chodziło o grę Polaków, tylko o jakość obrazu. Aż się wierzyć nie chce, że można taki bubel wyprodukować! W czasach HD (high-definition) zaoferowano nam taką jakość obrazu, że człowieka szlag trafiał. Mam nadzieje, że to po raz ostatni, bo mecz z Białorusią zakończył pewien historyczny etap. Od dzisiaj zaczyna się nowe życie. Skończyły się nareszcie eliminacje i zaczynamy grać poważne mecze. Już za chwilę będą Włochy i Rosja - drużyny, które są w finałach. Piłkarze wyjdą na boisko, aby przekonać do siebie swoich selekcjonerów, pokazać klasę i stworzyć zespół na Euro. czytaj dalej Do tej pory to wyglądało bardzo różnie. Z Niemcami graliśmy trzy dni po ich awansie na Euro. Przyjechała drużyna rozluźniona, w mocno zmienionym składzie. Podobnie było z Francuzami, którzy zjawili się po dwóch ciężkich meczach, bez gwiazd. Prawie za karę musieli wylądować w Warszawie i rozegrać towarzyskie spotkanie. Korea Południowa grała z nami trzy dni przed ważnym meczem w eliminacjach mistrzostw świata bez pięciu-sześciu zawodników oszczędzanych na to spotkanie. Szczytem było spotkanie z Białorusią Mecz ich młodzieżówki, która ma szansę na awans, spowodował, że trener oddał pięciu-sześciu piłkarzy do dyspozycji trenera drużyny młodzieżowej. Do tego zabrakło Aliaksandra Hleba i Witalija Kutuzowa - piłkarzy rzeczywiście dobrych, którzy mogliby sprawdzić naszą defensywę. To tak, jak my byśmy grali bez Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. I wcale nie mówię o tym, bo chcę krytykować czy umniejszyć zasługi polskich piłkarzy, tylko chodzi mi o podkreślenie pewnego zjawiska. Wszyscy chwalimy Jakub Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego. Gołym okiem widać progresję, następuje niby pewna ewolucja, ale też ciężko chwalić drużynę po meczach o tak zwaną czapkę gruszek. Od następnego spotkania zacznie się inna rzeczywistość, inna skala ocen, inna piłka (mam też nadzieję, że także inny przekaz telewizyjny). Egzaminy będą prawdziwe, obrońcy zaczną grać przeciwko napastnikom, którzy znają swój fach. Wniosków będzie wiele. Gratulując czterech punktów w dwóch "dziwnych meczach", chciałbym zachwycać się naszymi piłkarzami po następnych spotkaniach 11 i 15 listopada z Włochami i Węgrami. To będą prawdziwe testy, a nie propagandowe meczyki. Euro się zbliża, zaczynamy to czuć i zaczynają się poważne mecze.
Komentarzy:
1
|
Księga gości O piłce w Interia.pl
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zobacz wizytówkę użytkownika » BoniekZibi.znajomi.interia.pl | ![]() |
blog.interia.pl |